niedziela, 19 maja 2019

Alfred Jarry - Ubu Król, czyli Polacy



   Ubu, od stulecia z kawałkiem, doczekał się swojej legendy w gremium artystycznym. Prawdziwi amatorzy lub tuzi w sztuce bardzo dobrze znają dzieło Jarry'ego, które de facto po czasie, ale jednak dało mu rozgłos. Aczkolwiek z tym rozgłosem ciekawa sprawa, bo dziś prawie nikt nie pamięta, kto był autorem najordynarniejszego króla sztuk dramatycznych. Ubu bowiem w całej sztuce wydaje się mniej ciekawy niż jego autor. O autorze właśnie możemy się dowiedzieć ciekawości w komentarzu dodanym do przekładu Boya - Żeleńskiego. Dla osób pierwszy raz spotykających się z Ubu Królem, zaskoczeniem może być fakt, że Alfred Jarry napisał tę sztukę w wieku 15 lat. Pojawia się więc pytanie, jak to się stało, że dzieło nastolatka - wtedy mocno wulgarne, stało się swego rodzaju kultowe? Alfred Jarry uważany był za nietypową osobliwość. Jak to artysta, inny niż wszyscy, robiący na opak i będący kontrowersją samą w sobie. Upijający się ekscentryk, powołał do życia psudonaukę - patafizykę, która komponowała się z jego szaleńczym podejściem do życia. Zmarł w wieku 34 lat z powodu powikłań związanych z gruźlicą i alkoholizmem.
    Jego konikiem był teatr absurdu, co udowodnił przy pomocy Ubu Króla. Jego bohater w masce świni, krzyczący na samym początku sztuki "Grówno!", wprowadził w oburzenie elity, lecz rozbawił tych, którzy nie kryli się przed ostrym humorem. To, co wtedy było oburzające, dziś nas zupełnie nie rusza, niemniej absurd pozostanie absurdem. Pierwszy raz Ubu Król został wystawiony w 1896 roku. Wystawiają go do dziś. Dla jednych to szczeniacka parodia Szekspira. Dla innych coś trudnego do ocenienia. Wspólny mianownik jest w tym, iż to nie jest grzeczna książka. 
    W moim mniemaniu autor był po trosze wizjonerem. Pisał o kraju, którego nie było (powstanie Ubu Króla - 1888 rok) i przejęciu go najpierw przez dyktatora, jakiego pokazano w Ubu, a następnie przez Rosjan, którzy wygonili dyktatora z ziem nieistniejących. Przywodzi to na myśl wydarzenia z drugiej wojny światowej. Ubu Król jest przedstawiony jako groteskowy dyktator - wg pochodzenia autora trochę taki Napoleon, ale w gadce bliższy Hitlerowi. Tragifarsa pseudoszekspirowska stała się szmirą dla tych, którzy nie potrafili spojrzeć okiem mniej ułożonym w szablon i chociaż sens Ubu Króla nadal daje wiele do życzenia, pokazuje nas jako biedne ofiary popaprańców żądnych władzy i pajaców wprowadzających totalitarne rządy, usprawiedliwiając nimi swą ułomność. Alfred Jarry krytykuje tak naprawdę całą scenę polityczną, której śmieszność polega na dążeniu do władzy. 
   W końcu aby zrozumieć dobrze tę groteskową farsę absurdu należy bezapelacyjnie zaznajomić się z przedmową Boya - Żeleńskiego. Uważam, że samej sztuki, bez suplementacji jej komentarzem naszego rodaka, nie ma co czytać. Są książki, których przedmowa jest zbędna i męczy. W tym przypadku cała sztuka by męczyła bez przedmowy. Ewidentnie Jarry zrobił wrażenie na Żeleńskim, skoro ten tak profesjonalnie podszedł do tłumaczenia Ubu Króla. Mamy swoje miejsce w paryskiej bohemie od czasu, gdy jakiś zapijaczony awangardzista jako małolat napisał o nas dziwną przepowiednię i dając tym samym początek różnym nurtom artystycznym.
GRÓWNO!

Gatunek: Sztuka, Farsa, Komedia, Utwór Pseudoszekspirowski, Tragifarsa, Absurd
Rok: 1888
Wydawnictwo: Pomorze

piątek, 17 maja 2019

PRAWDZIWE OBLICZE BAŚNI DISNEYA: #5 Liz Braswell - Świat obok Świata... Mroczna Baśń (A Twisted Tale)



   Po przeczytaniu "Dawno temu we Śnie" liczyłem, że historia małej syrenki, w mrocznej baśni, będzie równie mroczna, lub bardziej niż historia Aurory. Niestety klimat jest lżejszy i ciężko wyczuć grozę panującą w tym tytule. Biorąc pod uwagę zamysł, jaki był koncepcją do serii A Twisted Tale, jestem lekko rozczarowany. Piszę tylko "lekko", bo sama historia jest wspaniała. Pomimo oczekiwania mordu czy jakichś przerażających stworów, całokształt był rewelacyjny. Powieść znów przystępnie napisana, łatwym językiem, lecz pojawiają się trudne słówka. 

*UWAGA LEKKI SPOILER*

   Tym razem autorka zadaje nam pytanie: co gdyby to Urszula pokonała Ariel?
Wyjaśniając: tak zwana Vanessa wyszła za Eryka i zamieniła Trytona w polipa. Mija 5 lat. Ariel uważa, że Ariel nie żyje. W głębinach siostry Ariel, za karę, że to przez nią ich ojciec nie żyje, mianują ją królową i każą przejąć wszystkie obowiązki Trytona. Wtem mewy dostrzegają kolekcję polipów Urszuli, znanej w królestwie jako Vanessa. Wśród polipów zostaje rozpoznany Tryton. Wieści docierają do Arielki. Ta pełna nadziei powraca na ląd, aby odzyskać ojca, a przy okazji może ukochanego, o którym rozmyślała przez tyle lat. 
   Co nigdy nie rozczarowuje w tej serii i nie rozczarowało w omawianej lekturze? To rozbudowani bohaterowie i ich charakter. Ariel jest już dojrzalsza. Została królową, a więc ma dużo doświadczenia w dokonywaniu wyborów i wyciąganiu wniosków. Skoro Urszula wygrała z naszą królewską bohaterką, Ariel pozbawiona jest głosu, zatem przemawia w języku migowym. Eryk będąc cały czas pod urokiem wiedźmy, jest otumaniony i uległy. Poznajemy go jako artystę - kompozytora. Okazuje się, że książę pamięta, co zaszło między nim, Ariel i Vanessą - Urszulą, co przedstawia w jednej ze swoich oper. Urszula natomiast wiele się nie zmieniła. Zmieniła za to księstwo Eryka w wojenne imperium, toczące walki, z żadnych powodów, z innymi królestwami. Podczas gdy szalony książę siedzi z głową w nutach, to ona wszystkim kieruje. 
    Opowieść wprowadza nazwy własne, co akurat w przypadku takiej lektury jest niezbędne. W animacji nie było powiedziane jak nazwa się królestwo Eryka, czy królestwo podmorskie, którym władał Tryton. Dziś wiemy z lektury, że jest to Atlatyka i jest to zapewne łatwe i sprytne nawiązanie do historii o Atlantydzie - zatopionym, starożytnym królestwie. Zabieg idealny tematycznie, bo czemu by go nie użyć? Tak naprawdę książka zawiera kilka nawiązań historyczno-kulturowych, co dodaje smaku całej opowieści. Tak np. mowa jest o Hiperborejczykach - ludzie zamieszkującym Hiperboreę - krainę z mitologii greckiej, która miała być rajem na ziemi. Najciekawszym nawiązaniem, moim zdaniem, którego się nie spodziewałem, było nawiązanie do mitologii Cthulhu. Jest ustęp, w którym Urszula dopuszcza się opus dei swojego terroru, chcąc wezwać tzw Starszych Bogów - jakieś niepojęte siły. Aby przyzwać Bogów, wypowiada inkantację łudząco przypominającą jezyk przedwiecznych z uniwersum Lovecrafta. 
   Mamy do czynienia z dojrzalszą wersją "Małej Syrenki" i chociaż z początku zastanawiamy się, gdzie zmierza ta historia, to w końcu, nadchodzi zwrot akcji, który staje się dla nas oczywisty i pewne sytuacje stają się do przewidzenia. Zjawisko przewidywalności tutaj nie niszczy nam zabawy, bo czujemy się, jakbyśmy wpadli na coś wraz z bohaterami. Czy Ariel pokona Urszulę? Czy uratuje ojca? Czy wciąż kocha Eryka i czy w końcu z nim będzie? Oraz do czego może posłużyć sztuka operowa? Tego wszystkiego dowiecie się, odpowiadając sobie na jedno pytanie - co gdyby to Urszula pokonała Ariel? 

Gatunek: Fantasy, Baśń
Rok: 2019
Wydawnictwo: Egmont

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

PRAWDZIWE OBLICZE BAŚNI DISNEYA: #4 Liz Braswell - Dawno, Dawno Temu we Śnie... Mroczna Baśń (A Twisted Tale)


   Seria opowieści z cyklu "A Twisted Tale" w wersji anglojęzycznej zadebiutowała w 2016 roku. Czekaliśmy prawie 3 lata, aby seria pojawiła się w Polsce. "A Twisted Tale" to sześć opowieści z uniwersum Disneya (Alladyn, Śpiąca Królewna, Piękna i Bestia, Mulan, Mała Syrenka i Królewna Śnieżka) o alternatywnym przebiegu. Każda z historii odpowiada na pytanie: Co gdyby... ? Niestety polska dystrybucja uraczyła nas jedynie dwoma tomami tych ciekawych pozycji. O zgrozo, nie pokolei! W Empikach mogliśmy odnaleźć Tom 2 i Tom 5. Oglądając okładki Tomu 2, można wywnioskować, że pojawi się jeszcze tom 1. Kiedy? To zagadka. 


   "Dawno, Dawno Temu we Śnie" odpowiada na pytanie: Co gdyby Śpiąca Królewna się nie obudziła? Pytanie intrygujące i zapewne każdy miałby na tyle wyobraźni, aby napisać swoją wersję wydarzeń. Liz Braswell użyła motywu snu, aby zobrazować swoją wersję. Zanim przejdę do podsumowania, chcę zaznaczyć parę rzeczy związanych z serią. Seria równie dobrze mogłaby się nazywać "Mroczna Baśń". Każda część serii jest sygnowana tym podtytułem. Nie bez powodu. Historie opisane w serii to naprawdę mroczniejsze wersje wydarzeń. Jeszcze nie wiem jak inne, ale "Dawno, Dawno Temu we Śnie" nie jest tak proste i naiwne jak oryginalna "Śpiąca Królewna". Można powiedzieć, że historia jest poważniejsza niż oryginał. Charaktery bohaterów są bardziej rozbudowane i bywają brutalniejsze. Im bliżej finału, potrafią nawet zabijać, by przetrwać. 
    Zastanawiam się, czy ta seria byłaby odpowiednia dla młodszego czytelnika. Starszy (starsza młodzież, nie wspominając o dorosłych) na pewno zachwyci się tym, że może w końcu przeczytać coś mniej oklepanego i oczywistego. W przypadku tej książki trzeba uruchomić wyobraźnię, ale książka ta jest dla niej dużą pożywką. Nie mamy tu do czynienia z horrorem, broń boże! Jednak groza panująca w historii wciąga i u wrażliwszych zrodzi gęsią skórkę. Moim zdaniem seria jest genialna, gdyż nie odgrzewamy znów starego kotleta, a wręcz jesteśmy porwani w wir wydarzeń z totalnie innej perspektywy. Jak dotąd ta seria (nie wiem jeszcze który tom będzie najlepszy) jest najlepsza spośród wszystkich dotychczasowych pozycji z cyklu "Prawdziwe Oblicze Baśni Disneya".
*UWAGA - LEKKI SPOILER*

   Książę Filip po zabiciu smoka dociera do komnaty Aurory i całuję ją, lecz... po chwili sam zapada w sen. Wtem pojawiamy się w zamku Króla Stefana i Królowej Leili. Okazuje się, że na zewnątrz świat został doszczętnie zniszczony przez rodziców Aurory. Królewna wychowywała się cały czas na zamku. Natomiast na swoje 16 urodziny miała zostać oddana trzem złym wróżkom. Przed tym fatum Aurorę ochrania... Diabolina! Gdy dociera do nas, że klątwa Diaboliny nadal trwa i wszystko dzieje się w śnie Aurory, akcja zaczyna nabierać rumieńców... a raczej mroku!
   Oryginalny pomysł, ciekawa akcja (choć miejscami długo się rozkręca), bohaterowie z dzieciństwa pokazani w nowym świetle... Ekhm, mroku... super zabawa dla wyobraźni.
Nie mogę się doczekać czytania kolejnej części!

Gatunek: Fantasy, Baśń
Rok: 2019
Wydawnictwo: Egmont



sobota, 6 kwietnia 2019

PRAWDZIWE OBLICZE BAŚNI DISNEYA: #3 Elizabeth Rudnick - Piękna i Bestia




     Elizabeth Rudnick jak widać lubi przenosić ekranizacje na wersje książkowe. Podobnie jak było z "Czarownicą", w 2017 roku do kin trafiła adaptacja baśni Disneya z 1991 roku, która urzekła wielu, przy czym stała się ulubioną baśnią. Nie ma się co rozpisywać w kwestii tej powieści, gdyż znamy ją bardzo dobrze. Kolejne odświeżenie zawdzięczamy tylko filmowi.
    Jak odświeża tę historię autorka?
    Dosyć wiernie co do znanej nam animacji. Dotyka problemów inności, konfrontując Bellę, nieprzeciętną dziewczynę lubiącą czytać i imaginować sobie podróże do innych światów, oraz niecierpiącą rutyny. Z Bestią, kudłatym monstrum, zmienionym siłą czarów, lecz w środku wrażliwym i mającym twardy kręgosłup moralny. Skupia się na emocjach i uczuciach, odgrywających sporą rolę w całej historii. Dzięki tekstowi sami możemy poczuć, to co czuli bohaterowie. Książkowa wersja nam to opisuje i jesteśmy zmuszeni wyobrazić to sobie, na tyle, aby poczuć. Nie mamy pokazanego obrazka i taka reakcja jest bardziej wymagająca, ale doświadczenie nie zapomniane, gdy jeszcze utożsamimy się z bohaterami.
    Zmiana Bestii i nasilające się uczucie Belli do tkwiącego gdzieś w środku księcia jest emocjonujące i rozluźnia czytelnika przed finałem. Książka napisana jest przystępnym i łatwym językiem. Najmłodszy poradzi sobie z nią bezproblemowo, a starszy czytelnik będzie miał krótką frajdę. Krótką, bo tę książkę połyka się za jednym zamachem. Jedno jest pewne - będzie się do niej wracać!

P.S. Rzuca się w oczy ten krótki komentarz jednej z najlepszych baśni. Ta baśń będzie najlepsza, ilekroć będzie odświeżana. Co do "Prawdziwego Oblicza Baśni Disneya", w przypadku powieści Rudnick mamy do czynienia z oryginalną wersją zdarzeń. Cykl natomiast miał być poświęcony alternatywnym wersjom znanych nam baśni. Nie mniej jednak zachęcam do poznawania książkowych odzwierciedleń, scenariuszy pojawiających się co chwila ekranizacji Disneya. Zatem w tym insercie także pojawiać się będą takowe książki. Będę je krótko omawiać i dodawać czy mi się podobały, czy nie.
Piękna i Bestia, autorstwa Elizabeth Rudnick - podobała mi się, i muszę przyznać, że utożsamiałem się z Bestią. Mimo trójki z przodu trudny facet (z wrażliwością na takie pozycje) odnajdzie w sobie Bestie.

Gatunek: Fantasy, Baśń
Rok: 2017
Wydawnictwo: Egmont

poniedziałek, 25 marca 2019

PRAWDZIWE OBLICZE BAŚNI DISNEYA: #2 Elizabeth Rudnick - Czarownica. Prawdziwa Historia Diaboliny


*UWAGA SPOILER*

   Rok 2014 przyniósł nam film "Czarownica" (oryg. "The Maleficent") i zastanawia czy "... Prawdziwa Historia Diaboliny" miało być uzupełnieniem, smaczkiem, czy chwytem marketingowym. Książka bowiem to przepisany scenariusz. Czytanie kolejnych rozdziałów przywodzi nam na myśl sceny z filmu. Oczywiście fakt ten nie jest zły, ponieważ opowieść jest tak piękna, że to nie ma znaczenia, jaki był sens powstania tej powieści. Fani Disneya, jak i jego księżniczek i całego uniwersum będą traktować tą książkę, jak każdy inny Disnerdowski skarb. 
   Diabolina okazuje się prawdopodobnie najznakomitszym czarnym charakterem, jeśli chodzi o zbudowanie postaci. Jej historia, poczęta już w 21 wieku, jest znacznie ciekawsza i urozmaicona, czego nie można za bardzo powiedzieć o historii, jaką znamy z klasycznej "Śpiącej Królewny". Tutaj mamy do czynienia z alternatywną wersją przygód Aurory, bo księżniczka ma znaczące miejsce w historii. Zdecydowanie ta wersja jest barwniejsza i żywsza. 
   Głównym wątkiem powieści są przemiany Diaboliny. Ustawicznie zmienia swój charakter, lecz poznajemy ją jako dobrą osobę, która pragnie pokoju między wróżkami i ludźmi. Nasza bohaterka marzy o tym, aby obie rasy żyły między sobą. Z początku beztroska i ufna, dorastająca Diabolina, żyje w zgodzie ze sobą i naturą oraz okazuje dobroć wszystkim. Nawet ludziom, o których słyszała, że są potworami i są źli do szpiku kości. Pragnie spotkać człowieka. Kiedy już go spotyka, zakochuje się w nim, lecz ten okazuje się takim samym potworem, o jakim słyszała historie. Po wzgardzie, jaką dostała od poznanego człowieka, staje się zła, ponura i opętana rządzą zemsty. Do pojawienia się Aurory na świecie jest zimna jak lód. Po rzuceniu klątwy na malutką księżniczkę stopniowo zmienia swe mroczne upodobania.
    Historia z wychowywaniem Aurory przez wróżki, z dala od królestwa nie zgadza się do końca z pierwowzorem bajki. Okazuje się, że wróżki nie umieją się zaopiekować dziewczynkom i za każdym ich obowiązkiem stała Diabolina ze swym krukiem. Od przybycia Aurory do chatki wróżek, to Diabolina tak naprawdę zajmowała się Aurorą. Zajmowała się nią z cienia i z ukrycia. Aurora jednak czuła jej obecność w swoim życiu i kiedy podrosła, spotkała swą wróżkową matkę chrzestną. Między Diaboliną i Aurorą powstała więź, która zaczęła diametralnie przywracać dobrotliwość Diaboliny. Znów czuła miłość. Ta miłość zmieniła całkowicie spojrzenie na sprawy. Diabolina zapragnęła nawet cofnąć swą klątwę. Nim się to udało, musiała stoczyć bój ze swoimi demonami przeszłości. 
   W tej wersji ktoś inny wybudza Aurorę ze snu. A długo i szczęśliwie, Aurora żyje na Wrzosowiskach i nie w żadnym zamku. Bardzo ciekawie opisane emocje Diaboliny pozwalają nam się do niej zbliżyć i ją pokochać, bo wszystko, co odpowiadało za jej złe postępki, było spowodowane jej wielkimi uczuciami i wrażliwością. Przywiązujemy się do Diaboliny i chcemy ją usprawiedliwiać. Książka idealnie odwzorowuje mroczny klimat filmu i czując ten mrok zastanawiamy się czy to bajka dla młodszych. Starsi zdecydowanie zainteresują się tą fantastyczną historią i nie muszą się wstydzić czytając ją, bo tak odmienną opowieść trzeba poznać. Prawda jest mroczna ale, i tak prowadzi do szczęśliwego zakończenia. A czarny charakter może okazać się bohaterem.

Gatunek: Fantastyka, Fantasy, Baśń
Rok: 2014
Wydawnictwo: Dream Books

piątek, 1 marca 2019

PRAWDZIWE OBLICZE BAŚNI DISNEYA: #1 Serena Valentino - Bestia. Prawdziwa Historia Księcia



  Jedna z powieści z serii "Disney Villians", która pokazuje nam alternatywną wersję historii bajki, która wychowała nie jedno dziecko. Sam pomysł serii jest o tyle nowatorski, że poszerza naszą wyobraźnię co do tego, co niektórzy znają już na pamięć. "Piękna i Bestia" to jedna z Disneyowskich ikon. Wszyscy znamy historię o klątwie Księcia, ale czy wiemy, skąd się naprawdę wzięła?
Serena Valentino, biorąc pod lupę Bestię, a raczej Księcia, opowiada nam historię, jako retrospekcje Bestii z momentu tuż przed przybyciem Belli na ratunek ojcu. Powieść jest przeznaczona zdecydowanie dla najmłodszych. Sam język, którym piszę pani Valentino, jest najprostszy z możliwych i typowy dla bajek/baśni. Pozbawiony trudnych słów, a pobudzający wyobraźnię. Dlatego niby dla najmłodszych, ale dosłownie każdy mógłby przeczytać tę historię. Nie wymaga od nas niczego, poza odegraniem w głowie, po raz kolejny "Pięknej i Bestii", tyle że tym razem, z innej perspektywy.
    Wszystko zaczyna się od momentu, w którym Bella miała pojawić się na obiedzie z Bestią. Odmówiwszy, Bestia wraca pamięcią do czasów sprzed przemiany w kudłatego stwora. Tu zaczyna się cała historia. Pojawiają się 4 wiedźmy - siostry. Spośród nich jedna udaje córkę świniopasa, z którą Książę (dzieci nie zwracają uwagi, ale dlaczego Książę nie ma imienia?) się żeni. Gdy dowiaduje się o pozycji jednej z sióstr, gardzi nią i pokazuje swój prawdziwy charakter. Wtedy wiedźmy rzucają klątwę, która postępuje z czasem. Pojawia się kolejna wybranka, której miłość ma uwolnić od klątwy, lecz nieodwzajemniona sprawia, że klątwa postępuje jeszcze szybciej. Książę kudłacieje zamyka się w zamku, wiedźmy psocą i powracamy do momentu, gdy Bella "Nie chcę jeść? To nie będzie jadła w ogóle". Okazuje się, że kolejne losy, czyli napaść wilków na Bellę, tęsknota za ojcem, próba zabrania Maurycego do wariatkowa i w końcu natarcie Gastona na Bestię to wyniki zabawy wróżek.
    Poznajemy jednak dobre serce jednej z wiedźm, niegdyś wzgardzonej przez Księcia. Ta, koniec końców, przyczynia się do odmiany rannego Księcia.
W bajce pojawiają się smaczki, których nie łatwo się spodziewać. Na sam początek przyjaźń Księcia z Gastonem. Zostaje zapomniana w skutku postępującej klątwy. Kolejnymi smaczkami, rozbudowującymi świat Disneya i jego istnienie samo w sobie, to wzmianki o Kopciuszku, czy powiązania wiedźm z Urszulą - postacią z "Małej Syrenki". Na marginesie Urszula ma swoją historię we wspomnianej serii, niestety do tej pory nie wydano jej w wersji polskiej.
Bestia i jego prawdziwa historia to przecudowne odreagowanie od wymagających książek. Super zabawa wyobraźni dla każdego dziecka - małego i dużego!

Gatunek: Fantastyka, Fantasy, Baśń
Rok: 2014
Wydawnictwo: Dream Books

piątek, 18 stycznia 2019

Piotr Szmitke - Antylogia Metaweryzmu


   W sztuce mamy wiele kierunków, którymi chadzają artyści. Niektóre się łączą, a niektóre mają odmienne formy twórcze. Są kierunki popularne, które jako podstawa budują warsztat artysty, ale są też kierunki interdyscyplinarne, stwarzane indywidualnie. Takim kierunkiem jest, słabo dziś znany - metaweryzm. W publikacji Szmitkego ojciec metaweryzmu, odsłania nam pokrótce założenia swojego kierunku. "Antylogia Metaweryzmu", nie jest kompendium wiedzy o tym osobliwym kierunku. To bardziej broszura z podstawowymi informacjami, które mają zachęcić artystę, do wkroczenia na grunt metawery. Ta broszura ma zaintrygować artystę, unaoczniając mu, że są w sztuce takie style nienarzucające pewnych zasad i czerpiące garściami z fikcji, która sztuka operuje od zawsze. Metaweryzm bowiem, opiera się na tzw. inwazji symulakrów (patrz. post "Jean Beaudrillard - Symulakry i Symulacja"). Jest to kierunek inteligencki, odrzucający przyziemność pospólstwa. Opiera swe wierzenia na pseudonauce zwanej patafizyką. Zapewnia życie w iluzorycznym kraju metawery, gdzie nie ma polityka, za to istnieje wielość światów. 
   Metawera, jak mówi tłumaczenie pewnego zdjęcia, jest "ponad prawdą", dlatego jest to wyborny kierunek dla umysłów surrealnych, psychodelicznych twórców, fantastów, mistyfikatorów i innych pochodnych od tego szaleństw. To wszystko właśnie zamyka w sobie metaweryzm. Klamry domyka ostry humor, często absurdalność mylona przez intelektualne zapaści z grafomanią i uwielbiana paradoksalność. Ten intrygujący i osobliwy kierunek, jest sam w sobie wytworem sztuki, zatem warto go poznać, aby móc poczuć się wolnym w tym, co się tworzy. Z tego, co wyczytałem w tej "broszurze", metaweryzm taką wolność zapewnia. Co ciekawe studenci filozofii Uniwersytetu Śląskiego uczą się metaweryzmu jako jednego z przedmiotów.
    "Antylogia..." można uznać, jest tylko krótkim wprowadzeniem do poznania metawery. Myślę, że prawdziwe jej znaczenie poznalibyśmy, samemu uprawiając ten kierunek, ówcześnie zapoznając się z innymi dziełami metaweryjczyków. Na sam początek, weźmy pod lupę kolejną publikację Piotra Szmitke - "Metaweryzm". Możemy też drążyć temat u wczesnych metawerystów, którzy byli nimi nieświadomie, zanim Szmitke uchwalił swoją doktrynę. Przykładowo jest nim Alfred Jerry - autor głośnego "Ubu Króla" (swoją drogą też będę omawiał). Można też poczytać bloga, z dużą ilością metawerystwa - http://patafizyk.blogspot.com/ , gdzie zapewne poszerzymy wiedzę o nadmienionym zjawisku. Ostatecznie możemy zajrzeć do Konsulatu Monarchii Metaweryzmu, w Krakowie, gdzie zapewne dowiemy się czegoś o tym kierunku. W publikacji stykamy się także z wierszami twórców metawerskich oraz z fragmentami sztuk pisanych przez Piotra Szmitke. Specyficzna atmosfera dzieł daje nam odczuć, o co właściwie chodzi. Zatem nakłaniam do zapoznania się z ponadprawdą, szczególnie tych, którzy mają dość popkulturowego massartyzmu i sami czują w sobie boską cząstkę artysty. Bo cytując pierwszy punkt dużej konstytucji manifestu metaweryzmu:
"Kochaj twórcę jak siebie samego,
oddawaj się twórcy bez zbędnego oporu,
szanuj go bo zostałeś przez Niego wymyślony."

Gatunek: Sztuka
Rok: 1994