poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Dorota Hartwich - Gattora. Życie Leonor Fini

 



    Są na świecie artyści o których zapominamy, lub poprostu o nich się już nie mówi. Wg mnie to właśnie do tego grona należy Leonor Fini. Artystka, której wyobraźnia i wizje dorównywały ówczesnym trendom, a raczej ich naginaniu. Odnalazła się świetnie w konwencji rewolucji grupy surrealistycznej (do której należeli Salvador Dali, Max Ernst czy Paul Eluard), a z którą nie chciała być kojarzona. Chociaż nie uważała się za surrealistke oniryzm jej prac i odważna wizjonerskość modowa ukazana w dość ekstrawaganckim stylu bezapelacyjnie wpisywał się w konwencję surrealistyczną.
    Argetyńsko włoska artystka od dziecka przejawiała zapędy do sztuki. Świetnie to obrazuje pierwszy zapis jej biografii. Autorka trzeba przyznać odrobiła "zadanie domowe" i reaserch był czasochłonny, gdyż sama biografia jest sążnym tomiszczem, w którym pojawia się nie tyle z życia Fini, co z jej inspiracji i artystycznego stylu bycia. Wydawnictwo "Iskry" natomiast zaopatrują w wykwintne tematy, stąd zainteresowanie Leonor Fini trafiło na odpowiednie łamy. Co do życiorysu Fini, możemy mieć dysonans chronologii, co w dalszej lekturze nie przeszkadza, gdyż zapominamy o stricte biografii, a poczynamy interesować się odniesieniami sztuki funkcjonującymi w życiu artystki. Ewoluujący motyw kota to jej główny fetysz - stąd jej włoski pseudonim Gattora. Przejawia go głównie w strojach, niemniej pojawia się także na płótnach. Koty przeistaczają się w ptaki, a sierść zastępują pióra. To jakby kolejny etap ewolucji motyw świetnie odwzorowany na strojach projektowanych przez Fini. Zaskakujące ciekawostki ze świata artystycznego wymazują rzeczy, jakie znamy ze świata popkultury kiedy poznamy ich istnienie za pomocą odniesień od Fini. Takim czymś może okazać się sławny wśród młodzieży gest zwany "muka". Dzięki Leonor Fini dowiadujemy się, że jest to gest pobudzenia erotycznego pojawiający się na jednym z obrazów inspirujących Fini, a do którego ona później nawiązuję w fotografii.
    Leonor przedstawiona jest jako kobieta wyzwolona i jak to artyści kochliwa. Jej miłosne historie to sprawy poligamiczne. Większość swego życia artystka spędziła oczywiście z kotami, ale poza tym z jednym kocurem nazwanym Gattoro, a znanym jako Konstanty Jeleński (on również ma swoją biografię w wydawnictwie Iskry), który okazał się homoseksualistą i z włoskim malarzem Stanislao Lepri. Ten pierwszy polak i tu się okazuje, że Leonor Fini miała swoje epizody w życiu wielu Polaków, w tym literatów takich jak Witold Gombrowicz czy Czesław Miłosz. By nawiązać do wszystkich wątków w książce należałoby ją kilka razy przeczytać, natomiast skoro już o czytaniu mowa, sama lektura, jak wspomniałem gruba i chociaż męczyłem się z nią dosłownie kilka miesięcy, to czytanie jej było długotrwałą przyjemnością. Świetnie mi się czytało o życiu Leonor, jej inspiracjach, Polskich korzeniach, które przyjęła, modowych pracach przy kostiumach dla spektakli czy pod okiem Schaparelli czy Diora, albo o artystach piszących o Leonor kwieciste poematy. Pierwotnie z braku czasu i zestawienia tego z dużą ilością stronic myślałem o porzuceniu tej lektury, ale jak się okazało wciągnęło mnie z biegiem rozwoju życia bohaterki na dobre kilka długich tygodni. O śmierci Fini autorka nie piszę jak o wielkiej tragedii, ale też nie jak o happy endzie. Pozostaje sentyment do artystki i do lektury.

GATUNEK: Biografia / Sztuka
ROK: 2018
WYDAWNICTWO: Iskry

czwartek, 14 lipca 2022

F. Scott Fitzgerald - Wielki Gatsby

 



    Kto nie czytał wcześniej tego ikonicznego klasyka i jest wymagającym czytelnikiem, nie ma co okłamywać - będzie się nudzić. Natomiast trzeba przyznać, że historia w niej zawarta jest obyczajowo na porządku dziennym jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie i panujące między nimi statusy społeczne. Opisane wydarzenia są przedstawione bardzo prostym językiem, dlatego ograniczę się również do prostego podsumowania. 

    Przez dłuższy czas można mieć wrażenie nie wyłapania fabuły. Kilka stron opisuje poznanie się pewnej grupy, która spotyka się ze sobą na eleganckich rautach. Wśród nich narrator Nick i jego towarzysze - kuzynka Daisy, ze swoim mocno rzucającym się i alfasamczym partnerem Tomem oraz przyjaciółka Daisy, Jordan. Ich dialogi w większości nie mające nic wspólnego z głównym zajściem mają nas wprowadzić w klimat wystawnego życia, lecz zobrazować jego normalność, niekiedy wprowadzając w nich pewne odchyły, jak u zwykłego obywatela. Dysonansem poznawczym staje się tajemniczy i wyróżniający się dżentelmen znany jako Jay Gatsby. Jego sąsiedzkość z narratorem wzbudza ciekawość zainteresowanych bohaterów. Majętny i dystyngowany Gatsby zyskuje popularność, jako organizator przyjęć towarzyskich w swym bogatym domu. W biegu dość luźnych wydarzeń imprezowych nasi bohaterowie poznają losy tajemniczego gospodarza. Czytelnik poznaje je równocześnie z relacji bohaterów. To wtedy wszystko zaczyna nam się układać w całość i dopinamy wątki, poznając powody ich spotkań. A powodem staje się pewna miłosna historia odżywająca na fundamentach życia bogacza. Mamy tu przedstawiony dość prosto lecz nie oczywiście schemat, pokazujący, że wystarczy być dostatecznie bogatym, by zdobyć kobietę. Z drugiej strony jednak przedstawia się nam wyzwanie jakiego podejmuje się mężczyzna z klasy średniej, by zdobyć kobietę z wyższych sfer, w której do szaleństwa się zakochał. W tym momencie właśnie dostrzegamy szczyptę romantyzmu, ale również konstrukt, jaki wpajano nam od dawien dawna. W finalnym momencie przedstawia się nam jeszcze kilka moralnych postaw, które mimo wszelkiego oceniania przylgną do każdego, bez względu na pozycję i każdy z nas może popełnić błąd, przypłacając go życiem. Gdy na jaw wychodzą różne kłamstewka i domniemane matactwa zaczynamy się zastanawiać nad moralnością bohaterów, których poznawszy w życiu rzeczywistym i widząc ich eleganterie, moglibyśmy podziwiać. Jednak to nie szata zdobi człowieka, nie słowa stanowią o czyjejś wartości, a czyny. Gatsby jest demaskowany przez Toma, Tom natomiast jawnie okazuje się kochankiem żony znajomego. W wytykaniu ludzie są bardzo swobodni, ale gdy do głosu jeszcze dojdą emocję można coś przeoczyć. Tak się dzieje, gdy ginie pewna kobieta, a jej śmierć jest przyczynką śmierci głównego bohatera. 

    Jeśli chodzi o to jak powieść została napisana, wspominam wyżej. Mianowicie jak na lekturę wybitną jest pozbawiona wyniosłych prozatorskich eksperymentów językowych. Mamy tu sztywną narrację i tylko połowicznie możemy dostrzec błyskotliwych fraz. Jak np kredo do którego stosował się nasz narrator. Wyczytamy to na samym początku książki. Dalej robi się nudniej i chcielibyśmy napić się tych alkoholi przedstawionych w opowieści. Zaskakująco ciekawe pojawiają się też sentencje romantyczne, niestety krótkie i ulotne jak pierwsza miłość. Jeśli miałbym okazję obecnie powiedzieć coś autorowi na temat tej powieści rzeklbym, bez przesadyzmu i pyszności, że przepisał bym ta powieść i uczynił ja ciekawszą. Osobiście miałem powód by przebrnąć przez tą lekturę, a czyta się ją w jeden wieczór. Obawiam się jednak, że inny czytelnik, nie zafascynowany retro sprawami i Fitzgeraldem jako personą może być mocno rozczarowany. Z mojego punktu widzenia, bardzo porządny i prosty w przyswojeniu moralitet, warty czytania między wierszami.

Gatunek: Klasyka / Obyczaj 

Rok: 1925

Wydawnictwo: Bellona

piątek, 3 czerwca 2022

Samantha Schweblin - Bezpieczna Odległość



   Jest to najdziwniejsza książka jaką czytałem. Jej sposób narracji i prowadzenia historii jest nietypowy i może dlatego na początku gubimy się, o co w tym wszystkim chodzi. Jest to ewidentnie powieść grozy, ale znowu nietypowej grozy, z którą zwykle się spotykamy. Jest to surrealistyczna podróż w głąb siebie i swych problemów. To historia umierającej kobiety, której towarzyszy chłopiec, którego znała i który przeprowadza ją przez etap umierania, tak aby zrozumiała co doprowadziło do jej śmierci. Lakoniczny David wysłuchuje retrospekcji powtarzających się w głowie Amandy. Podczas tych retrospekcji poznajemy życie Amandy od dość dziwacznej strony. Osoby w jej życiu zachowują się nienaturalnie i niezrozumiale, a zwykłe czynności mają jakby symbolizować coś zupełnie innego. W głowie Amandy trwa szaleństwo, z którego nie może się otrząsnąć. David przeprowadzając ją przez męki życia dotychczasowego, jedynie zwraca jej uwagę na ważne i nie ważne aspekty opowieści.
   Historia się gmatwa, gdy wpierw czytamy o mężczyźnie, którego dusza ma być przetransportowana do innego ciała przez jakąś magiczną siłę. Następnie Amanda nie rozpoznaje mężczyzny, a potem powtarza się wieczny spacer Amandy z jej córką Niną i Carlą, matką Davida. Spacerowi towarzyszą dziwne sytuacje, które doprowadzają Amandę do niezrozumiałych zachowań i odczuć, lecz okazuje się, że to w ogóle nie jest ważne. Amanda odkrywa, że umiera i odkrywa, że umiera nie po raz pierwszy.
 Powieść prowadzona dialogiem, często zagmatwana, ale i tak wciągająca, gdyż akcja spływa niczym rwący potok. Nie musimy wiedzieć o co w niej chodzi, gdyż wciąga nas w momencie kiedy uświadamiamy sobie, że kobieta umiera i musi zrozumieć dlaczego. Nikt poza Davidem nie rozumie dlaczego. Umieranie jest uczuciem jakby miało się w środku ruszające się robaki, natomiast życie jest tytułową "Bezpieczną odległością". Na tą bezpieczną odległość oddalają się bohaterowie, lecz przekraczają ją za każdym razem, gdy na zrozumienie jest za późno. Ta książka swą dziwnością przypomina te, które mogą ryć banie zbyt mocno. Połkniemy ją w jeden wieczór i jeśli mamy handrę polecam ją jak najbardziej.

Wydawnictwo: Sonia Draga
Gatunek: Horror / Proza
Rok: 2020

piątek, 20 maja 2022

Federico Garcia Lorca - Śpiewak Cygańskich Romansów

 



        Poeta, którego tomik mamy przed sobą to wg mnie jeden z czołowych wieszczy hiszpańskich. Jego poezje rozkwitały w pełnej rozmachu epoce surrealizmu, chociaż sama atmosfera wierszy przywodziła na myśl romantyzm, co zresztą sugeruje sam tytuł. Lorca przytaczany w kulturze andaluzyjskiej właściwie znany jest całej hiszpańskiej braci, a najbardziej kojarzony jest poza surrealizmem z flamenco i corridą. Romantyzm o którym wspominam jest charakterystyczny u Lorki także w konwencji gotyckiej, gdzie pojawia się upodobanie do turpizmu i możemy to zauważyć w wierszu "Męczeństwo Świętej Olalli". Duże przywiązanie do opisów natury sprawia, że mamy unaoczniony rzeczony surrealizm, w którym często odnoszono się do natury i jej owoców. Podobnie oniryzm i śmierć mają zrozumiałe miejsce w twórczości Lorki. Śmierć szczególnie przypisana Ignacio Sanchez Mejiasowi, który był przyjacielem poety i zginął nabawiwszy się gangreny po ugodzeniu w udo w potyczce z bykiem.
    Lorca pomijany w polskiej edukacji jest podstawowym poetą, któremu warto się przyjrzeć w samotnej wędrówce po poezji. "Śpiewak Cygańskich Romansów" to lekka lekturka, przy której będziemy mogli wzdychać i wyobrażać sobie wersy pisane przez autora. Jego malownicze teksty w naszej głowie złożą się jak w obraz malowany przez jego przyjaciela Salvadora Dalego. Natomiast romans płynący z treści odniesie nas do nieokreślonej nostalgii za czymś co przeżyliśmy lecz tylko w urojeniu. Tym cechuje się surrealizm w twórczości Lorki.
    Tomik podzielony jest na kilka części - krótkich podtomików - partów poświęconych konkretnym tematom składającym się z kilku dosłownie wierszy i komponujących się w andaluzyjski koncept cygańskich romansów. A w skład wchodzą:
- Pierwszy zbiór romansów cygańskich (Primer Romancero Gitano), czyli główny zamysł skupiający się na romansach zawartych już w tytułach utworów.
- Poeta w Nowym Jorku - 5 wierszy z okresu podróży autora do NY w tym Nokturn i Pejzaże
- Lament na Śmierć Ignacio Sanchez Mejiasa - wspomniane dedykacje dla przyjaciela torreadora, po jego nieodżałowanej śmierci
- Dywan z Huerta del Tamarit - tzw Gazele i Kasydy, czyli poezje arabskie, celowe z podziałem na strofy, tu po prostu na modłę miłości, ulubione kawałki w kulturze flamenco
- w końcu kalendarium, w którym poznajemy krótki życiorys poety spuentowany zaginionym grobem autora i krótka nota od tłumacza.
    Lektura tomiku nie zajmie nam dużo czasu, gdyż można ją pochłonąć na raz, lecz poezja pisana jest po to by się nią delektować jak wiekowo odłożonym winem. Hiszpański aromat wlewany nam przez Lorke to degustacja każdą strofą, każdą metaforą i każdą wizją autora, a następnie ad libitum czytelnika w sięganiu po następny łyk poezji. Dlatego nie śpieszmy się z czytaniem.

Gatunek: Poezja
Rok: 2011
Wydawnictwo: Sic!

sobota, 12 marca 2022

Carmen Domingo - Gala - Dali



    Łatwo się domyślić, że burzliwy związek to zestawienie dwóch osób do siebie przylgniętych lecz z zupełnie innym spojrzeniem na otaczającą ich rzeczywistość. To przylgnięcie winno być kompensacją życiowych zjawisk i czynności, których jednej osobie brak, za to druga z uczuciem wnosi to czego brakuje. Taki właśnie był związek malarza Salvadora, a wcześniej poety Eluarda ze sławną Galą. O tym właśnie jest ta... Powieść, bo nie jest to ani biografia, ani autobiografia choć mocno na niej się opierająca. Osobiście uważam, że przerobienie biografii na powieść jest ciekawym zabiegiem lecz nie do końca go kupiłem. Wolałbym rzeczywiście przeczytać osobiste zapiski Gali, których jedynie krótkie fragmenty pojawiają się w całej książce. Wydaje mi się, że pisanie powieści wymaga od nas w pewnym momencie trochę przekłamania i wpisania zdarzeń na własne dyktando, aczkolwiek podobała mi się chronologicznie prąca do przodu akcja.
    Muza pamiętnego surrealisty okazuje się zupełnym przeciwieństwem Dalego, ale nie dziwimy się dlaczego zwraca na niego uwagę. Przedstawiona od samego początku w swym zamku niczym złoczyńczyni z bajek Disneya, ukazuje się nam jako nieczuła i pozbawiona serca kobieta. Poznajemy jej krótki dziecięcy epizod, w którym koduje najważniejsze nauki na przyszłość i przechodzimy do konkretnych zdarzeń podczas których jej życie zmienia się za sprawą poznania swej pierwszej i wielkiej miłości. Zmagająca się z chorobą płucną w sanatorium poznaje poetę znanego później jako najlepszy surrealistyczny poeta Paul Eluard. Zaledwie 18 letnia Gala wychodzi za poetę, pojawiają się problemy z rodzicami, nadchodzi wojna, a sama Gala ma w sobie niesłabnącą pożądliwość. Gala jawnie uświadamia swojego małżonka o stosunkach płciowych z innymi mężczyznami. Łączy ich dziwna miłość, ale poeta przystaje na układ i uznaje poliamorię małżonki, jako coś normalnego. Po pojawieniu się w towarzystwie surrealistów pojawia się postać do trójkąta miłosnego - Max Ernst, którego poeta już nie wytrzymuje. Trochę burzliwych spraw jednak odpycha Ernsta i małżonkowie ponownie zostają tylko we dwoje. Pojawia się córka Paula oraz Gali i wtedy poznajemy prawdziwe oblicze Gali. Zupełnie nie interesującej się swoją córką, licząca tylko na to, że jej teściowie zajmą się dzieckiem, a sama będzie karmiła swe ego na zakupach i w przygodnym seksie z młodszymi mężczyznami.
    Gala pozbawiona uczuć nimfomanka i bojąca się jedynie upływającego czasu w końcu poznaje Salvadora. Początkowo jest nim zdegustowana, ale w końcu dociera do niej kolejna wredna rzecz, że może zarobić na młodym malarzu. Mimo nieprzyjemnego charakteru jaki miała Gala to właśnie ona stworzyła dwóch wielkich artystów. Mężczyźni bardzo ją adorowali i odczuwali presję kiedy pojawiała się w pobliżu. Jedni nie chcieli jej w swoich szeregach, a kolejni pragnęli namiętnie. Gala była świadoma sukcesu Salvadora, sama natomiast jako jego jedyna muza pławiła się w uwielbieniu równie egoistycznego co ona partnera. Pławiła się, choć z czasem go znienawidziła. Między innymi przez ich nie konsumowany związek. Dali nigdy nie kochał się z Galą, natomiast uwielbiał się onanizować przy czytanych przez nią listach od Eluarda do Gali. Listach pełnych uczucia wzniosłego, jak i erotycznego. Listy zawarte są, mam nadzieję w oryginale, w powieści. Gala wykorzystywała co się da i kogo się da. Najczęściej wykorzystywany był jej pierwszy mąż. Utrzymywał finansowo Galę i Salvadora. W międzyczasie związku z Salvadorem, Gala odbyła jeszcze angażujący romans z wschodzącym aktorem, który również dzięki niej zyskał sławę. Po czasie Gala widząc siebie i Salvadora starzejących się nie chciała widzieć ani Dalego, ani nikogo. Nawet swojej dorosłej i dzietnej córki. W życiu Gali i Salvadora pojawiały się różne ciekawe osoby - Picasso, Coco Chanel, Bunel, Leonor Fini oraz wielu innych, więc na brak towarzystwa nie narzekali.
    Niestety zadufana w sobie Gala, nie zważająca na otaczających ją ludzi i ważniejsze sprawy niż pieniądze i seks, ufająca jedynie nierozłącznej z nią talii tarota, może nie umarła samotnie lecz bardzo cierpiała, a jej odejście w oryginalnym cytowanym przez Dalego sprawozdaniu brzmiało i wyglądało jak horror pierwszej klasy. Gala była Muzą doskonałą i idealną. Dała nowy wyraz tej roli i przerażający profil rasowej femme fatale. Niestety zawładnięta przez negatywne przekonania i będąca bardziej realistką niż jej surrealni znajomi często popełniający samobójstwo, zatraciła swe człowieczeństwo. Pomijając wszystkie żądze nią sterowanymi, zadajemy sobie pytanie: jak złym trzeba być, aby zostawić i nie interesować się swoją córką, przez całe swoje życie? Na zdjęciach Gala nie robi wrażenia, ale jak to było w rzeczywistości za jej życia dowiemy się tylko z jej zapisków (lecz czy aby opisujących ją w rzeczywistości?) i tej powieści.
 

środa, 23 lutego 2022

Salvador Dali - Moje Sekretne Życie

 




    Kiedy osoba zafascynowana sztuką niekonwencjonalną jest przekonana, że wie wszystko o swoim ulubionym artyście, powinna sięgać po jego własne zapiski. Taką osobą byłem ja i takimi zapiskami jest ta pozycja. Zagłębiwszy się w tą książkę można odkryć fascynujący i zagmatwany świat, w którym niepasujące do siebie elementy stają się pewnego rodzaju imponderabiliami. Szczególnie w umyśle twórcy, jakim był Dali. Począwszy od jego dziecięcych wspomnień, kończąc na samym epilogu, który jest dość nieoczywisty, ale zaskakuje ewidentną przemianą. To tu wyczytamy najsmakowitsze kąski na temat artysty - jego urojone wspomnienia, domniemane wspomnienia sprzed narodzin silnie spojone z filozofią snu, pierwsze miłosne ekscesy, gdzie Salvador jakoby przyznaje się do młodzieńczego homoseksualizmu, a nawet do pewnych pedofilskich zagrywek ze strony swego dziwnego nauczyciela. Poznajemy krajobrazy Cadaques i Figueres, a w późniejszych czasach Port Ligat i Amerykańskie wielkie miasto Nowy Jork. Od samego początku Dali świadom jest swej wielkości, narcystycznej wielkości z przerośniętym ego. Daje nam do zrozumienia wyraźnie, że tylko on się liczy i tylko jego jest ważne. Poznajemy go jako nieugiętego buntownika, który zawsze robi na opak, a wychowywanie się w zamężnej i bogatej rodzinie tylko potęgowało jego chęć bycia zauważonym. 
    Artysta wymienia szczególne dla niego przedmioty i manie. Te drugie charakterystyczne dla każdego artysty są równie zrozumiałe co zastanawiające, jak np. pasikoniki, albo pusta przestrzeń. Odgryzienie łba rozkładającego się nietoperza jest natomiast chyba najbardziej zdumiewającą ciekawostką. Najbardziej interesujące jest jednak przeświadczenie Dalego o swej miłości. Opowiada iż od najmłodszych lat upatrzył sobie swą Muzę i jedyną ukochaną - Galę. Spośród wielu spotykanych kobiet to właśnie ją sobie ziścił jakby sobie ją dosłownie wyśnił. Zanim jeszcze ta para się poznała, malarz opowiada o swoich szkolnych przygodach, o dziełach i usunięciu z uczelni poprzez swoje egoistyczne (a może i prawdziwe) przeświadczenie iż jest mądrzejszy od egzaminatorów. 
    W międzyczasie opowiada również o swych przygodach na salonach i wśród wyższej klasy. Dali wg swoich zapisków zawsze trzymał się klasy odpowiedniej dla siebie i mimo swych koprofagicznych i nieokiełznanych zachowań zawsze miał wokół siebie elegancję i szyk. Salvador Dali to była osoba, która miała do czynienia z wieloma znanymi nazwiskami. Wymieniał się myślami z samym Freudem, a w jego surrealistycznym gronie prowadził się z Andre Bretonem, Pablem Picassem, Joanem Miró, reżyserem Juanem - Luisem Bunelem, z którym stworzyli razem "Psa Andaluzyjskiego", oraz "Złoty Wiek", jego przyjaciółkami były Coco Chanel, Leonor Fini, a w jego kręgu pojawiali się nawet poeci Fredrico Garcia Lorca czy Paul Eluard, który zapoznał Dalego z jego wymarzoną Galą. Intymność do jakiej doszło między Galą a Dalim, autor opisuje w sposób mistyczny, ale niesamowicie aprobacyjny. 
    Pomimo swego ego to Gala jest jedyną osobą, o której jest w stanie napisać najkwiecistsze słowa i wysławiać ją ponad wszystko. Trzeba przyznać, że to jak ją przedstawia jest NAJ. Pojawiają się tematy wojny, polityki od których Dali jako szanowany artysta stroni, jednak wykazuje czysty anarchizm, ale i od niego w pewnym momencie się odżegnuje. Kolejnym ciekawym tematem jest bieda, która podobno doskwiera artystycznej parze. Mimo sprzedawanych obrazów i drogich willi trudno w to uwierzyć, jednak z punktu widzenia Dalego, może dla niego po przystosowaniu do pompatycznego stylu życia nadszedł etap mniejszego dostępu do majątków, co uważał za biedę. Dali kończy swój dziennik w trakcie wojny, czyli jeszcze nie dotrwając do swej starości, jednak epilog, o którym wspomniałem pisany 1940 roku mówi jakby o pojednaniu z Bogiem, o odkryciu nieba. Co za przemiana nastąpiła? Tego się nie dowiadujemy i zostajemy z pewnym pokrzepieniem. Niewątpliwie każdy geniusz jest szalony, a od geniuszu do szaleństwa nigdy nie ma długiej drogi. Przekonujemy się o tym na własne oczy czytając słowo po słowie, gdzie autor zagłębia się w swoje paranoje, ale jednocześnie wpada na niesamowite pomysły.     Te pomysły często możemy dziś spotkać w życiu codziennym - przykład : buty amortyzowane (pomysł Dalego). Ekscentryzm i introwertyzm, a do tego mityczna miłość do jednej jedynej wyśnionej to tło tej świetnie napisanej autobiografii. Dali poza tym, że malował wyśmienicie i powoływał się na Da Vinciego, Rafella i klasyków renesansu, bardzo dobrze też pisał. Z uczuciem i szaleństwem swego geniuszu, dlatego warto sięgnąć po jego publikacje. A ponieważ wiele podań o Salvadorze Dalim, szczególnie filmów dokumentalnych mówi dużo innych rzeczy, skupmy się na tym co sam o sobie piszę, chociaż w relacjach z Galą, warto chyba byłoby poznać również jej wersję.


piątek, 18 lutego 2022

H.P. Lovecraft - Nemezis i inne utwory poetyckie

 


    Znamienity twórca literatury grozowej jakim jest Lovecraft to już postać kultowa obrośnięty tytułem prekursora gatunku, przez jednych wychwalany dla innych przereklamowany. Są natomiast osoby, których styl pisania, oraz czasy w jakich żył autor powyższego zbioru rozsiewa atmosferę czystej Dark Academia i możemy to nie raz wyczuć w jego prozie, a nawet samej biografii. Jednak mało osób wie, bądź wiedziało, że Howard Phillips Lovecraft pisał również poezję i to nie byle jaką, bo z zachowaniem ścisłego klasycznego metrum. Same wiersze nawiązują swym klimatem nie tylko do stworzonego przez autora świata z jego sennych wizji, ale także do antyku i starożytnych bóstw i mitologii, co w tym wypadku nam argumentuje skąd poczęły się przedwieczne istoty w jego opowiadaniach i z pewnością nie da się ich zaliczyć do niczego innego jak mitologii. Lovecraft pierwsze wierszowane strofy pisał w wieku 11 lat i szokuje nas fakt z jaką precyzją zachował w utworach nienaganną formę składania wersów. Zbiór o którym mowa rozpoczyna się krótkim zbiorem "Grzyby z Yuggoth", których treść prowadzona jest niczym spójna opowieść poetycka. Jesteśmy w stanie sobie wyobrazić fabułę jaka rozciąga się przez cały poemat i w chronologicznych odstępach towarzyszymy podmiotowi lirycznemu.     "Grzyby..." to jakby najważniejszy zbiór poezji Lovecrafta po raz pierwszy prezentujący nam istoty pojawiające się w jego mitologii. Kolejnym angażującym poematem jest dla mnie Aeltheia Phrikodes naznaczona wspomnianym antykiem szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę łacińsko kojarzący się tytuł. Muszę jednak zwrócić uwagę na doskonałe wg mnie zakończenie ów poematu, które nieprawdopodobnie trafnie ale i poetycko opisuje moment przyjścia na świat. Kolejnymi hołdami dla antyku i epoki romantyzmu są "Poemat o Ulissesie lub Odyseja", "Poemata Minora", która jest jakby potwierdzeniem doskonałości bijącej z "Aeltheia Phrikodes" oraz przykładowo "Do Delii unikającej Damona". Kunszt z jakim Lovecraft operuje słowami w swych wierszach jest na najwyższym poziomie i ukontentuje każdego miłośnika minionych epok, na których wzorował się zapewne autor powołując swe inspiracje na Edgarze Allanie Poe czy Charlesie Baudelaire. W posłowiu Mateusza Kopacza możemy dowiedzieć się jakie losy dotykały poezje Lovecrafta i skąd one się wzięły, wiele nam to posłowie tłumaczy. Sam zbiór jak to Vesper potrafi uatrakcyjnić jest uzupełniony oryginalnymi tekstami Lovecrafta i standardowo klimatycznymi rysunkami Krzysztofa Wrońskiego. Poezje te winny znaleźć swe wyjątkowe miejsce na półce domowej, zaś z własnego odczucia polecam je na długie dołujące jesienne wieczory.